sobota, 12 października 2013

Playa Negro przy Puerto de Mazarron (DZIEŃ 5)

Rano Rafał (to już drugi raz i pewnie ten, kto kiedykolwiek rano gadał z/ dzwonił do/ patrzył na Skuna mi nie wierzy, ale naprawdę - "rano Rafał") zwiedził okoliczne klify i znalazł ususzonego jeżowca. Nieco zmartwiona tym faktem, ale mimo wszystko ciekawska Agatka, po standardowym chlapaniu się w morzu rozpoczęła eksploatację szczelin pod skałami w celu znalezienia żywych jeżowców.











Okazało się, że jest ich tam naprawdę sporo, ale niestety nie mamy ze sobą niczego, czym dałoby się zrobić zdjęcia pod wodą (brak pomyślunku i przezorność poniekąd). Widzieliśmy też kolorowe rybki w morskich trawach i śmieszne gapiące się krewetki, które są chyba bardziej ciekawskie niż Agata, bo przypełzały i nawzajem się na siebie gapiliśmy.









Z racji, że była niedziela postanowiliśmy się polenić. Kilka hiszpańskich rodzinek przyszło na plażę, widzieliśmy nastolatkę z fochem, królikopsa biegającego po skałach, dwa bardzo fajne psiury ścigające się do rzuconego patyka oraz  tatusia polującego na obiad z kuszą. Ten widok sprawił, że sami zrobiliśmy się głodni. Po obiadku nastąpił etap golenia się nieelektryczną maszynką.











Wieczór spędziliśmy na klifie przy zachodzącym słońcu wcinając mms'y. Przełamując lęk przestrzeni Agatka stanęła nad przepaścią :)

Spanko: Playa Negro przy Puerto de Mazarron

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz