Pomysł wyjazdu zrodził się spontanicznie, tzn. wiadomo było, że gdzieś trzeba ruszyć kupry po obronach w ramach wakacji:) Tylko pytanie gdzie? Koniec końców ustaliliśmy 2 opcje albo Bałkany+Rumunia+Grecja+Bułgaria+Macedonia+Albania itd albo Euro trip na zachód :) by wygrzać się w słoneczku :) Trochę przypadek trochę wybór zdecydował o tym, że realizujemy tę druga opcję :) Skun na początku jak się okazało miał nieważny dowód i nieważny paszport w związku z tym co najwyżej mogliśmy do Ciechocinka pojechać, ale ja włóczyć się po europie :) Choć zapewne Ciechocinek jest pięknym miastem nie tego oczekiwaliśmy. Udało się załatwić ekspresowo dowód osobisty (tu ogromne podziękowania dla najmilszego urzędnika świata stacjonującego na ul.Partyzantów w Gdańsku!) po czym przystąpiliśmy do etapu doposażania się nawzajem w potrzebne rzeczy. Zakup wypasionego plecaka dla Agatki, super fajnych kubków (misja Agatki), i wielu innych niezbędnych lub zbędnych przedmiotów :)
Jeszcze tytułem wstępu przedstawiamy Wam jak mniej więcej ma wyglądać nasza trasa ;)
Po drodze Agatka pozbyła się swojej granatowej rakiety co zwiększyło jej limit podróżniczy :) Kupiliśmy bilety do Alicante w Hiszpanii skąd tak naprawdę zaczynamy stopować, gdyż stwierdziliśmy, że pogoda za oknem już do najcieplejszych nie należy, a warto skorzystać jak najdłużej z południowego ciepełka więc wygrzejemy się i wrócimy akurat na zimę :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz